
W ostatnim czasie popularność zdobyły nagrania z brawurowej i niezgodnej z prawem jazdy na hulajnogach, rowerach elektrycznych oraz jednośladach potocznie nazywanych „suronami”.
Filmy pokazują m.in. nadmierną prędkość, niebezpieczne manewry w pobliżu pieszych i samochodów, jazdę kilku osób na jednej hulajnodze, popisy bez kasku, a nawet próby ucieczki przed policją. Dynamiczny montaż, muzyka oraz reakcje obserwujących przedstawiają takie zachowania jako atrakcyjną formę spędzania wolnego czasu. Problemem nie są same pojazdy elektryczne, lecz promowanie ryzyka i łamania przepisów jako sposobu na zdobycie popularności.
Powtarzające się nagrania mogą tworzyć wrażenie, że niebezpieczna jazda jest powszechna, akceptowana i pozbawiona konsekwencji. Polubienia oraz komentarze zachęcają autorów do publikowania coraz bardziej ryzykownych materiałów. Młodsi odbiorcy mogą próbować je naśladować, nie mając doświadczenia potrzebnego do oceny prędkości, drogi hamowania ani zachowania innych uczestników ruchu.
Presję zwiększa również chęć nagrania własnego filmu. Skupienie na telefonie oznacza mniejszą uwagę poświęconą drodze. W przestrzeni publicznej zagrożone jest nie tylko dziecko prowadzące pojazd, ale także piesi, rowerzyści i kierowcy.
W analizowanych materiałach zauważalny jest trend romantyzowania łamania prawa i przedstawiania go jako atrakcyjnego sposobu na zdobycie popularności. Konta tworzone są również przez całe grupy nastolatków, które wspólnie jeżdżą po ulicach. W nazwach profili i opisach filmów pojawiają się nawiązania do gangów, a nagraniom towarzyszy muzyka przywodząca na myśl kino gangsterskie. Taka oprawa może nadawać niebezpiecznej jeździe charakter przygody, a lekceważenie przepisów przedstawiać jako oznakę odwagi, niezależności i przynależności do grupy.
Oczywiście nie oznacza to, że młode osoby tworzące takie materiały należą do grup przestępczych. Zagrożenie polega na uatrakcyjnianiu zachowań niezgodnych z prawem: ryzykowne manewry czy ucieczka przed policją stają się „klikalnym” elementem, podczas gdy możliwe obrażenia, zagrożenie dla innych i konsekwencje prawne pozostają poza kadrem.
Powtarzające się nagrania mogą budować wśród najmłodszych odbiorców przekonanie, że takie zachowania są powszechne, akceptowane i warte naśladowania. Grupowy charakter filmów dodatkowo wzmacnia ten przekaz – ryzyko może stawać się sposobem na zdobycie uznania rówieśników, a odmowa udziału w niebezpiecznych popisach być trudniejsza, gdy pozostali uczestnicy zachęcają do działania. Polubienia i przychylne komentarze mogą z kolei skłaniać autorów do przekraczania kolejnych granic.
Według raportu Biura Ruchu Drogowego Komendy Głównej Policji w 2025 roku użytkownicy hulajnóg elektrycznych uczestniczyli w 1158 wypadkach drogowych – to o 54 proc. więcej niż rok wcześniej. Zginęło 11 osób, a 1055 zostało rannych.
Największą grupę poszkodowanych wśród użytkowników hulajnóg stanowiły dzieci w wieku 7–14 lat: 356 zostało rannych, a troje zginęło. Kierujący hulajnogami spowodowali 696 wypadków. Niemal połowa z nich była skutkiem prędkości niedostosowanej do warunków ruchu.
Określeniem „suron” bywają nazywane lekkie pojazdy elektryczne przypominające rower terenowy lub motocykl. Nie każdy pojazd tego typu jest nielegalny – istnieją również wersje homologowane do ruchu drogowego. O tym, czym pojazd jest w świetle prawa, decydują jednak jego rzeczywiste parametry, konstrukcja i dokumentacja, a nie wygląd lub nazwa użyta przez sprzedawcę czy autora filmu.
Rowerów nie rejestruje się. Jeśli jednak niezarejestrowany pojazd jest technicznie motorowerem lub motocyklem, nie może być traktowany jak rower. Policja przypomina, że wersje terenowe, które nie zostały dopuszczone do ruchu, nie mogą poruszać się po drogach publicznych, drogach dla rowerów ani chodnikach.